niedziela, 6 marca 2011

Plead guilty

Bardzo Was przepraszam, ale troszkę Was oszukałam. W poście, w którym pisałam o ślicznych platynowych, plastikowych kolczykach, które kupiłam w Terranovie, mówiłam, że tylko to 'przypadkowo' udało mi się upolować. Kłamałam. Skusiłam się jeszcze na jeden z moich słabości modowych, a mianowicie na okulary. Oczywiście zakup był zdecydowanie nieplanowany, głównie dlatego, że jestem nieustannie spłukana jak na studentkę przystało, ale uwierzcie mi to było prawdziwe zauroczenie. Kupiłam je w Tally Weijl w manufakturze i trochę się zdziwiłam, bo tego typu okularów spodziewałabym się raczej w h&m bądź bershkce. Jeśli chodzi o formę to jest to typ wayfarerów, czyli dość popularny typ, który widuje się na większości nosów na ulicach, ale to właśnie kolorystyka przyciągnęła moją uwagę. Z przodu są klasycznie czarne, tylko w połowie w czarnej oprawce - druga połowa szkiełek jest jej pozbawiona. Boki natomiast są intensywnie różowe, co tworzy moim zdaniem oryginalny widok.




Z tego co pamiętam były jeszcze takie całe w kolorze koralowym - łososiowym. W sytuacji kiedy mam ograniczony budżet staję się bardziej praktyczna, dlatego też wybrałam bardziej bezpieczną opcję, którą widzicie powyżej. A że pogoda sprzyja takim zakupom, oficjalnie muszę powiedzieć, że nie żałuję swojej decyzji. Już je przetestowałam i jestem zadowolona, zwłaszcza, że kosztowały 24,90 zl i są z nowej kolekcji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz