Chyba nic tak bardzo nie poprawia nastroju jak codzienne małe przyjemności. I tak też stało się ze mną wczoraj, kiedy przypadkiem natknęłam się na przeceny (- 75 %!) w Claire’s – sklepie z biżuterią i dodatkami. Chociaż większość przecenionych rzeczy zupełnie nie trafiło w mój gust, w stercie różności udało mi się wypatrzyć bransoletki, które może nie są wymyślne i oryginalne, ale mimo wszystko zwróciły moją uwagę. Wszystkie przecenione dodatki kosztowały w granicach 1 – 10 euro. Ja wyszłam ze sklepu z zestawem dziesięciu różnokolorowych gumowych bransoletek i oliwkową bransoletką z przywieszką, wydając jedyne 2 euro (normalnie zapłaciłabym za te rzeczy około 10 euro). Jeśli chodzi o gumowe bransoletki, długo zastanawiałam się, czy w ogóle je kupić. Mimo, że kosztowały tylko euro, nie chciałam decydować się na coś, co będzie tylko zagracać moją szufladę (niestety dość często mi się to zdarzało). Teraz jednak nie żałuję, bo dość fajnie wyglądają i jak najbardziej pasują na wiosnę czy lato. Ostatnio natknęłam się na podobne bransoletki, w którymś z czasopism dla kobiet (tylko w nieco innych kolorach), gdzie okrzyknięto je absolutnym hitem tego lata. Po powrocie do domu, znalazłam również mnóstwo stron internetowych, gdzie można dostać podobne.
Claire's w Polsce można znaleźć bodajże w Warszawie. A to oliwkowa bransoletka z korali z przywieszką:

W Stradivariusie za to wpadł mi w oko zegarek – z niewielką tarczą i materiałowym paskiem. Chociaż mam swój ukochany zegarek, który dostałam już kilka lat temu od rodziców i noszę go na co dzień, ten wydaje mi się idealnym zamiennikiem na wiosnę i lato – jest subtelny i delikatny i pasuje do zwiewnych ubrań czy kwiatowych wzorów. Wybrałam zegarek z brązowo-kremowym paskiem. Można było dostać taki sam w kolorze różowym bądź fioletowym. Ja wybrałam najbezpieczniejszą opcję, która będzie pasować praktycznie do wszystkiego. Chciałam znaleźć w Internecie dwa pozostałe kolory, ale niestety nie są jeszcze dostępne na stronie. 




zegarek jest przesliczny, tez sie zastanawialam nad jakims alternatywnym, na zmiane z moich ukochanym korsem ale jakos nic mnie nie urzeklo specjalnie. Poza tym mam slabosc do duzych, meskich tarcz ;p
OdpowiedzUsuńJa też wolę duże tarcze i zawsze wybieram w takich,ale tym razem zrobiłam wyjątek :D.
OdpowiedzUsuńa ile zapłaciłaś? i czy są takie w polandzie?
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna czy już są w Polsce, ale na pewno będą, bo widziałam na stronie internetowej Stradivariusa, że część zegarków, które są w Hiszpanii, są już dostępne u nas! Kosztował ok. 12 euro. Cena w Polsce powinna być podobna, a może nawet taka sama.
OdpowiedzUsuń