Jak co tydzień, we wtorek swój dzień rozpoczynam od siłowni. Najpierw idę na spinning, czyli intensywną jazdę na rowerze w wersji disco (włączając w to lasery i ultrafiolety) a potem na abs, czyli ćwiczenia na uda, nogi i pośladki, czyli te partie ciała, które kobiety najbardziej nie znoszą. Niemniej jednak, nie pisałabym o siłowni w świetle dzisiejszego święta, gdyby nie fakt, że zaistniała tutaj pewna korelacja, a ja po raz kolejny zostałam miło zaskoczona przez swój fitness klub. Już w tłusty czwartek (czego się nie spodziewałam, tym bardziej na siłowni) było miło, kiedy to każdy ćwiczący po wyjściu otrzymywał pysznego, pachnącego pączka. Dzisiaj natomiast przy wyjściu otrzymałam prześlicznego tulipanka oraz rabat w salonie urody w połączeniu z najlepszymi życzeniami od prezesa klubu. Zrobiło mi się niezmiernie miło i pomyślałam sobie, że ten prezes naprawdę musi być fajnym gościem.
Niby tylko mały kwiatek i mały rabacik, ale ile zrobił dobrego! Nie liczy się przecież podarunek sam w sobie, ale pamięć. Co więcej, gest ten sprawił, że mój dzień rozpoczął się nad wyraz pozytywnie i mam nadzieję, że tak też się skończy.
Dlatego też życzę Wszystkim Paniom (tym małym i tym dużym), w dniu ich święta radości, miłości, szczęścia, spełnienia oraz uśmiechu nie tylko dzisiaj, ale każdego dnia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz